Nietypowe zdarzenia - cz. 3 o krok od tragedii

Dociekliwość strażników Eko Patrolu zapobiegła możliwemu pożarowi budynku mieszkalnego - blisko 2 godziny trwało gaszenie płonącej sadzy w przewodzie kominowym. Po pożarze przy ul. Wierzbięcice to kolejny taki przypadek w Poznaniu.

ul. Drzymały - pożar przewodu kominowego
ul. Drzymały - pożar przewodu kominowego

Tuż po godz. 15:00 załoga Eko Patrolu otrzymała zgłoszenie mieszkańca ul. Drzymały o dużym zadymieniu. Z relacji mężczyzny wynikało, że cała okolica jest spowita dymem do tego stopnia, że nie było czym oddychać. Początkowo wydawało się, że będzie to rutynowa interwencja związana ze spalaniem odpadów w ognisku. Jednak na miejscu strażnicy szybko wykluczyli taką możliwość. Dym wyraźnie wydobywał się z przewodu kominowego jednego z budynków mieszkalnych. Po przeprowadzeniu kilku rozmów z lokatorami kamienicy strażnicy dotarli do mężczyzny, który do ogrzewania mieszkania używał opału stałego. Piec oraz zgromadzony opał znajdował się w piwnicy budynku. Był to nowy kocioł grzewczy opalany węglem kamiennym. Strażnicy nie stwierdzili spalania żadnych odpadów. W palenisku opału było już niewiele a ilość dymu wydobywającego się z komina nie ustawała.

Jednak gdy otworzyli palenisko usłyszeli charakterystyczny dźwięk jaki powoduje zassanie powietrza do przewodu kominowego. Okazało się, że powodem zadymienia była zapalona sadza w przewodzie kominowym. Strażnicy wezwali straż pożarną. Przez blisko 2 godziny 3 jednostki straży gasiły palący się przewód kominowy. Z relacji mężczyzny wynikalo, że przewody kominowe nie były regularnie czyszczone.

Tym razem zakończyło się szczęśliwie. Przykład ten pokazuje, że bez obowiązkowych przeglądów kominiarskich nie wystarczy nowy piec i dobry opał. Takie zaniechania mogą doprowadzić do pożaru budynku.